środa, 10 września 2014

Rozdział 2


Po nie spełna 20 minutach byłam już pod blokiem siostry. Zadzwoniłam dzwonkiem i weszłam do mieszkania Laura i Kasia siedziały w salonie razem z Szymonem.
-Siema, co tu jak na stypie, umarł ktoś?-Zapytałam zdziwiona, oboje spojrzały na mnie nie wiedziałam o co chodzi ich miny były dziwne, próbowały coś ukryć, ale uśmiechały się.
-Chesz coś do picia?-Zapytała Kasia.
-Nie dzięki.
-Dobra zrobie Ci kawy.
-Może być, a dowiem sie po co mnie tu ściągałyście tu tak nagle?-Byłam zmieszane ciągl nie wiedziałm co sie dzieje.
-Poczekaj pomoge Ci.-Powiedziała Laura i zaraz za Kasią znikły w kuchni.
-Ej!
-No zaraz wracamy do Was.
   Nastolatka siedziała w salonie usłyszałą szepty dochodzące z kuchni.
-Musimy jej to powiedzieć nie możemy jej tak dalej okłamywać.-Powiedziała Kasia.
-Wiem przecież, ale ona sie załamie już do końca.-Odpowiedziała Laura.
-Myślisz że o tym nie wiem?-Powiedziała Kasia.
 Po chwili w salonie z kubkiem herbaty ukazały sie siostry młodej Korzeniowskiej. Na ich twarzach widniał sztuczny uśmiech i zmieszanie.
-Prosze.-Laura podała kubek z cieczą.
-A może jesteś głodna?-Zapytała Kasia.
-Serio? Mówcie o co chodzi, a nie.-Powidziała już lekko ze złoszczona całą ą sytuacją Ania.
-Bo wiesz my chciałyśmy Ci to powiedzieć ale...-Zaczęła starsza z sióstr Laura.
-Ale nie wiedziałyśmy za bardzo jak, potem jeszcze Maciek umarł i wtedy to już wogóle nie wiedziałyśmy.-Młodsza Kasia zaczęła.
-No mówicie!-Powiedziała głośniejszym tonem Ania.
-Bo ty.-Dalej mówiła Kasia.
-Jesteś adoptowana.-Skończyła Laura.
-Co?!-Anie zatakało nie wiedziała, jak ma sie zachować w takiej chwili, jak mogli ją tak oszukiwać.
-No uwierz nam to też był dla nas szok.-Kontynuowała Laura.
-Ale jak? Skąd wy o tym wiecie?-Pytała nastolatka.
-Mama miała ukryty list, ale ona kochamy Cię dalej nic sie nie zmieniło po tej informacji i chcemy, żebyś dalej traktowałą nas jak swoje siostry rozumiesz?-Mówiła Kasia.
-Czemu mi nic nie powiedziała?-Pytała brunetka.
-Może nie wiedziała jak? Same nie wiemy.-Powiedziały wspólnie.
-Przepraszam musze iśc.- Ania złapała kurtke i wybiegła z mieszkania slyszała jak ją wołają siostry, ale nie zważała na to. Chciała być sama, zawsze tak robiła w trudnych chwilach, nie chchiała z nikim rozmawiac, ani z nikim przebywać chyba, że z nim. Maćkiem z tym kochanym wariatem, który był dla niej najważniejsz, z którym przeżyła najwspanialsze chwile swojego życia, Byli sobie bardzo bliscy, byli przyjaciółmi, byli jak kochający się chłopak i dziewczyna, byli jak rodzeństwo, Tylko z nim Ania mogła porozmawiać o 3 nad ranem, z nim mogła imprezować, z nim sie nie bała niczego, znajomi się śmiali, że razem moga podbić świat i tak było. Niestety 2 miesiące temu zdarzył sie ten nieszczęsny wypadek na motocyklu w którym Maciej zginął.

Pierwsze miejsce, które przyszło do głowy był cmentarz. Chwilke przed 18 była na miejscu, mimo iz nie była to późna godzina to było już ciemno, listopad robił swoje,

**********************************************************************
No i jest 2:) Bardzo przepraszam, że dopiero dziś ale miałam problemy z internetem i nie mogłąm dodać. Mam nadzieję, że komuś sie spodobają moje wypociny. ;D   Następny postaram sie dodać w weekend, ale nie obiecuje. ;/
Pozdrawiam i życzę miłego czytania. :*
PS. Jeżeli macie swoje blogi związane z Borussią Dortmund i Afromental piszcie w komentarzach, postaram się zajrzeć do każdego! <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz