*Piątek, po południu. Mieskanie Maćka.
Boże, nie moge już tak dalej, nie ma go już 2 miesiące. Jest źle i to bardzo. Ciągle sobie powtarzam, że jest dobrze, że tak musiało się stać. Uśmiecham sie do każdego i mówie, że jest już dobrze, że za nim nie tęsknie. Ale tak się nie da, nie da się zapomnieć o kimś kto wniósł doTwojego życia tyle wspomnień, tyle radości. Chciałabym żeby tu był ze mną, bez nieo wszystko jest do dupy. Nawet to jego mieszkanie stało się takie szare, nikogo już nie ma, żadnych imprez, żadnych wspomnień, żadnych znajomych tych znanych i tych co twarze widzieliśmy po raz pierwszy, a i tak dobrze sie bawiliśmy, nie ma nic, nas, go...Rozmyślałam tak pakując do kartonu ostatnie rzeczy, zadzwonił dzownek do drzwi, wstałam i poszłam otworzyć był to Wojtek.
-Hej.-Powiedział uśmiechnięty od samego progu.
-Cześć.-Daliśmy sobie po buziaku-Skąd wiedziałeś, że tu jestem?
-Tak jakoś mi przyszło to na myśl, po tym jak byłem u Ciebie i u Dominiki i wgl nie odbierałaś telefonu i Cie nie było nigdzie.-Powiedział patrząc na mnie swoim pięknym uśmiechem.
-Pakowałam ostatnie rzeczy, chcesz coś do picia? Jest jeszcze odroin kawy.
-Pomoge Ci.
Usiedliśmy w salonie, z kubkami kawy.
-Wojtek?-zapytałam.
-Też za nim tęsknie.-Odpowiedział, od razu wiedział o co mi chodzi.
-Tu będzie tak pusto, z resztą już jest.
-Jak nie to mieszkanie.-Powiedział ze smutkiem w głosie.
-Yhym-Przytaknęłąm tylko, nie wiedziałam co ma powiedzieć.
-Pamiętasz jak kiedyś ten naćany ziomek zaczął wymieniać drzwi?-Powiedział radosny Wojtas.
-Hahaha no jescze nawet tam są ślady.-Wskazałam na wyszczerbienia wkoło drzwi.-No cóż jak sie bawić, to sie bawić.
-Drzwi wyjebać, okna wstawić.-Powiedzieliśmy z lepszym humorem
-Zaczyna nabierać nowego znacznia.
Siedzieliśmy tak w pustym mieszkaniu, wspominając co jakiś czas. Było inaczej, można powiedzieć, że już wiecęj u nie wrócimy, nie będziemy spać po jakiejś imprezie i nie będziemy sie budzić z kacowni, bo nie będzie nas tu, będzie ktos nowy...Gdy tak myślałam zadzwonił mój telefon byłą to moja siostra Laura.
-Nom?
-Gdzie jesteś?-Zapytała.
-We Wrocku.
-Za 15 minut bądz u Kaśki.
-Za godzine minimalnie.
-Nie za 15 minut musisz.
-A co się stało?
-Nic, czekamy na Ciebie.
-Dobra nie spinaj, za pół godziny.
-Anka...
-Będe.-Rozłączyłam się.-I spróbujcie za nią nadązyć.
-Laura?
-Tak, muszę się zaraz zwijać.
Posiedziliśmy jeszcze kilka chwil, ja spokowałam już ostatnie zdjęcie które, wisiało na lodówce było to jedne z naszych lepszych zdjęć chwile na nie patrzyłam.
-Chodź, pomoge Ci z tym kartonem.
-Dzięki, iź przodem, a ja zamknę drzwi.-Uśmiechnęłam sie do niego. Nie miałam serca go zamknąć, nie umiałam.
-Będzie dobrze.-Powiedział Wojek który znalazł sie koło mnie.-Dajj zamknę.
-Nie ja to zrovie.-Popatrzyłam ostatni raz w puste wnętrze, pociągłam drzwi i przekręciłąm klucz. I zeszliśmy na dół po drodze zostawiłam klucze u właściciela. Na parkingu przymocowałąm karton jakoś do motocyklu.
-Wpadnij potem.-Powiedział mój przyjaciel.
-Yhym.
-Bedzie dobrze.-Powiedział i sie pożegnalismy.
***************************************************************
No i mamy prolog :) Taki troche nijaki, ale jest. Pierwszego rozdziału możecie spodziwać się w tym tygodniu :)
Laura jest to 28-letnia kobieta, siostra Ani ma męża Bartka oraz dwójkę dzieci, syna Macieja oraz córeczkę Hanię.
Kasia jest to 26-letnia kobieta, sioosta Ani mieszka ze swoim narzeczonym Szymonem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz